WWW czyli wizja, wytrwałość i wykonanie

Wizja zrodzona przez Boga w naszym sercu jest jak dobra mapa, która wskazuje nie tylko miejsce, do którego mamy dotrzeć, ale również przybliżony obraz tego miejsca. Wizja wymaga określenia celów, jakie trzeba osiągnąć, by stała się rzeczywistością. Obraz, który wizja tworzy w naszym umyśle, służy temu, by wciąż wzbudzać w nas nowy entuzjazm i chęć do dalszego działania. Aż do skutku. Co zatem musimy wziąć pod uwagę, aby darowana nam wizja znalazła się w fazie praktycznego wykonania? By była błogosławieństwem dla nas i dla innych?
Od początku roku minęło już kilka miesięcy. I zazwyczaj o tej porze wiele dobrych marzeń oraz postanowień noworocznych zostało już porzuconych, a nawet zapomnianych. Często na początku stycznia snujemy marzenia o wielu wspaniałych nowych projektach, planach i podejmujemy nowe postanowienia. Po pewnym czasie, kiedy powinny one już być rzeczywistością, niewiele z tych wizji pamiętamy i nic się nie zmienia. Co sprawia, że pewne cenne pomysły przyjmują kształt realny, a inne, równie piękne i ciekawe, a nawet fascynujące, umierają, zanim tak naprawdę ożyją?
Jestem osobą, która bardzo lubi zmiany. Cenię dobre, nowatorskie pomysły, ale jeszcze bardziej cieszy mnie, kiedy oglądam je w fazie realizacji. Spotykam wiele osób zniechęconych i sfrustrowanych swoim życiem. Czasami mają jeszcze jakieś wizje, ale nie potrafią ich realizować. Co można podpowiedzieć tym, którzy marzą o zmianach, lecz nie udaje im się ich dokonywać? Co można zrobić, aby coś w życiu zmieniło się na lepsze? Może dotyczyć to naszego życia rodzinnego, zawodowego, życia naszych wspólnot, kościoła, a nawet całego narodu. Bez względu na wymiar naszego oddziaływania, trzeba zawsze podjąć konkretne kroki, by przyniosło ono nowe efekty.
Wizja ubrana w słowa
Na samym początku musi pojawić się nowa wizja, którą dobrze jest opisać słowami. Następnie, by mogła się ona zrodzić w realnym kształcie, trzeba zaplanować konkretne cele, których osiągnięcie jest konieczne, by wejść w fazę wykonania. Bez nich nie dojdziemy do zamierzonego miejsca. Bóg bardzo wiele mówi w swoim Słowie o wykonaniu tego, co zostało usłyszane, wypowiedziane i postanowione. Pan Bóg daje sam siebie jako przykład w księdze Ezechiela: I poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam (Ks. Ezechiela 37:14). Bóg nie rzuca słów na wiatr. Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem (Ks. Izajasza 55:11).
Prawdziwa wizja, której znaczenie sięga wieczności, zostaje zrodzona w naszym sercu Słowem Bożym. To Słowo, dane nam i przyjęte przez nas wiarą, wykona wolę Boga w nas i poprzez nas – czyli stanie się to, z czym zostało ono do nas wysłane. Jest jak rozkaz do wykonania. Nie daje spokoju, wraca nawet po latach, jeśli zostało przez nas zignorowane czy porzucone. Sprawia też, że bez wykonania tego Bożego polecenia czujemy się niekomfortowo. Pozostaje uczucie niespełnienia, smutku i często bliżej nieokreślonego braku.
Wyruszyć z miejsca
Z drugiej strony, Boża obietnica przyjęta z wiarą gwarantuje powodzenie każdemu przedsięwzięciu pomimo przeszkód, jakie napotka na drodze realizacji. Zatem pierwsza kwestia dotyka zawsze naszego osobistego powołania, umiejętności słuchania Bożego głosu, wiary w Boże Słowo i postanowienia w sercu, by z odwagą stawiać praktyczne kroki. Duch Święty oferuje pomoc w tym procesie, pragnie nas prowadzić jako najlepszy Doradca. Jego biuro doradcze jest otwarte 24 godziny na dobę. Możemy pytać o drogę nawet w środku nocy, gdy budzą nas niepokój czy wątpliwości.
Znam wielu ludzi, którzy w jakimś strategicznym momencie nie podjęli tego ryzyka, by zaufać Bogu i na przykład zmienić pracę, przeprowadzić się w nowe miejsce czy rozpocząć nową służbę. Chociaż otrzymali konkretne Boże Słowo Obietnicy, ze strachu przed nieznanym pozostali w starym miejscu i nie doświadczyli czegoś cennego, co Bóg dla nich przygotował. Dzisiaj są zgorzkniali, sfrustrowani, zagniewani na Boga i na tych, którzy zrobili to, o czym marzyli. To bardzo ważne, by nie zabrakło nam odwagi, aby podjąć krok wiary. Strach w takich momentach jest narzędziem szatana, mającym powstrzymać nas przed tym najlepszym, co Bóg dla nas zaplanował.
Ludzie, strategie i cele
Precyzyjne cele i konkretne działania są niezbędne do tego, by zrealizować wizję daną od Boga. Trzeba je dobrze określić, a także zaplanować i postanowić, w jaki sposób praktycznie możemy je wykonać. Bóg jest doskonałym strategiem. Zawsze precyzyjnie określa, co i jak oraz w jakim czasie należy zrobić. Z naszej strony oczekuje przede wszystkim posłuszeństwa i dobrych decyzji. A także mądrej oceny, na jakim etapie realizacji danego projektu się znajdujemy.
Bardzo ważne jest, aby na każdym etapie czerpać radość z tego, co robimy, i cieszyć się wszystkim, co udaje się nam osiągnąć. Ta radość dodaje siły. Nie ma nic gorszego niż robić coś wbrew sobie lub coś, do czego zupełnie nie lgnie serce. Wizja dana nam przez Boga jest zawsze połączona z pasją i porusza nasze serce. Wiąże się też z darami i talentami otrzymanymi od Boga, aby realizować dzieło.
W całym procesie bardzo ważni są ludzie wokół nas. Ci, z którymi tę wizję zrealizujemy, i ci, którzy potrafią i chcą nas wspierać, zachęcać, uczyć. Trzeba przy tym pamiętać, że każde dobre dzieło ma swego przeciwnika. Tym bardziej, jeżeli naprawdę realizujemy Boże zlecenie, które zmienia rzeczywistość dla Bożej chwały. Wówczas przeciwnik zrobi wszystko, by nas do tego dzieła zniechęcić i przed nim powstrzymać.
Pokonywanie przeszkód i trudności
Kiedy pojawiają się przeszkody, wiara w Słowo Obietnicy danej przez Boga jest dla nas wielkim skarbem. Ta wiara wzmacnia motywację, wzbudza nowe pomysły, jak pokonać czy ominąć przeszkody. Musimy również pamiętać, że inni ludzie zawsze chcą dołączyć do tych, którzy wiedzą, co robią i dlaczego to robią. Projekty, w których powodzenie sam inicjator nie wierzy, szybko umierają. Dzieła prowadzone przez ludzi pełnych wiary, zapału i niegasnącego entuzjazmu nie tylko doprowadzane są do końca, lecz także pociągają tych, którzy chcą w nich mieć udział lub są powołani do tego, by je kontynuować.
Oczywiście zawsze znajdą się i tacy, którzy będą nas zniechęcać. Ich sposób myślenia nie będzie w stanie ogarnąć wizji danej nam od Boga. Poniekąd jest to oczywiste, ponieważ to nam, a nie im, Bóg dał tę wizję. Trzeba mieć tę świadomość. Dlatego musimy być odporni na brak zrozumienia u pewnych ludzi. Wielkich rzeczy nie zdobywa się przy akceptacji tłumów. Potrzebna jest nam odporność na sceptycyzm innych, ich wąskie myślenie, a czasami po prostu lenistwo i niechęć do zmian. Opór innych nie może być dla nas usprawiedliwieniem porzucenia wizji. To nie „innym”, ale nam osobiście Bóg zleca konkretne zadania.
Opór innych nie może być dla nas usprawiedliwieniem porzuceni wizji. To nie „innym” ale nam osobiście Bóg zleca konkretne zadania.
Współpracownicy i ojcowie duchowi
W długoterminowych projektach liderom musi towarzyszyć umiejętność podsycania wizji, rozniecania świeżego ognia w nowych współpracownikach i odświeżania zapału w sercach tych, którzy z upływem czasu ulegają znużeniu. A co, jeżeli wypala się sam lider czy inicjator? Właśnie ze względu na takie sytuacje konieczne jest, aby każdy, bez wyjątku i bez względu na stanowisko, miał swojego mentora, coacha – trenera, ale nade wszystko ojca duchowego. Jest to ktoś, kto nas kocha Bożą miłością, pragnie, abyśmy dobrze dokonali biegu i wierzy, że damy radę. Jest dumny z nas i z każdego kolejnego zwycięstwa na drodze do celu. Wierzy w zadanie, którego się podjęliśmy. Będzie nas zachęcać i wspierać w najbardziej krytycznych czy trudnych momentach.
Taka osoba będzie żywym przykładem ojcowskiego, pełnego miłości serca Boga, który zachęca, pociesza, instruuje i wypowiada słowa błogosławieństwa z wytyczonymi instrukcjami wykonawczymi. Bardzo lubię ten zwrot – instrukcje wykonawcze – ponieważ wiem, że Pan Jezus nie jest zainteresowany naszymi gołosłownymi deklaracjami i obietnicami bez pokrycia, ale raczej wykonywaniem Jego słów i poleceń. On sam dał nam najlepszy przykład, kiedy tuż przed śmiercią modlił się do Ojca w niebie: Ja cię uwielbiłem na ziemi; dokonałem dzieła, które mi zleciłeś, abym je wykonał (Ew. św. Jana 17:4).
To jest też jeden z moich ulubionych cytatów biblijnych. Wiem, że Bóg Ojciec jest uwielbiony poprzez każde dobrze wykonane przez nas dzieło – zlecenie, które od Niego otrzymaliśmy. Szkoda, że tak wiele Bożych zleceń zostało zignorowanych albo porzuconych w połowie drogi do celu. Szkoda nie tylko ze względu na tych, którzy z tych zadań zrezygnowali. Zarówno Kościół, jak i cały świat wyglądałby inaczej, gdyby Boże marzenia zostały przez nas dobrze wykonane.
Przekazywanie dzieła następnemu pokoleniu
Wiele dzieł nie musiałoby umrzeć wraz z odejściem wizjonera czy inicjatora całego przedsięwzięcia. Odejścia mogą być różne: nagła śmierć, porzucenie wizji, upadek moralny, wyczerpanie lub powołanie przez Boga do innego zadania. Dobry lider z biegiem czasu ma wokół siebie synów i córki duchowe, którym może to dzieło przekazać. To ci, którzy często w nowy, twórczy sposób poprowadzą je dalej. John Paul Jackson powiedział: „Inspirujący liderzy to ci, którzy dochodzą do miejsc, o których marzyli. Ale nie dochodzą tam sami”. Dołączają do nich ci, którzy odkryli w nich ojcowskie serce. I nie dotyczy to jedynie mężczyzn. Tak samo inspirującymi liderkami mogą być kobiety, które również na wzór apostoła Pawła rodzą córki i synów duchowych, by ci mogli kontynuować rozpoczęte dzieło. Prawdziwi mentorzy cieszą się, jeżeli ich podopieczni dochodzą dalej niż oni sami. Dożycie takiego momentu jest wielką nagrodą dla lidera, ale też najlepszym sprawdzianem jego wiarygodności jako przywódcy. Trudno być (i nazywać się) liderem, jeżeli nikt za taką osobą nie podąża w praktyczny sposób. Nie mam na myśli naśladowania z powodów służbowych, ale wynikających z bliskich relacji, z pragnienia pójścia za dobrym przykładem. Jeśli taka relacja ma praktyczny wymiar, owocem tego jest wspólnie spędzany czas, możliwość pytania o radę. Będąc dla innych rodzicem duchowym, będziemy mogli pomóc im snuć marzenia, zachęcać do realizacji wizji, a nawet wspólnie rozpoczynać realizację nowego marzenia. Lider o ojcowskim sercu wie, że każdy chce być zauważony i kochany. Potrzebuje troski i wzmocnienia, ale również docenienia tego, co już udało mu się osiągnąć.
Po owocach poznacie ich…
Dzisiaj cały świat fascynuje się natychmiastowymi efektami i krótkoterminowymi osiągnięciami. Wszystko musi być „instant”, tak jak kawa rozpuszczalna, zupy w proszku i fast food. Nawet w misyjnych i kościelnych projektach fascynacje przenoszone są na tak zwane „gwiazdy jednego sezonu” i spektakularne wydarzenia. Warto jednak pamiętać, że nikt nie odwołał słów Pana Jezusa, który zwraca uwagę na trwałe owoce dla Bożego Królestwa i trwały owoc Ducha Świętego w każdym z nas: Tak więc po owocach poznacie ich (Ew. św. Mateusza 7:20). Tylko po owocach będziemy mogli w obecnych czasach odróżnić fałszywe dzieła, które spłoną w ogniu próby, od tych, które mają wymiar wieczności. Odróżnić prawdziwych, Bożych liderów z ojcowskim, miłującym sercem od tych, którzy są skoncentrowani jedynie na własnych korzyściach i własnej karierze. Dlatego realizacje wielkich dzieł dla Bożego Królestwa Bóg rozciąga w czasie , mimo że sam mógłby dokonać ich w ułamku sekundy. Zależy Mu jednak o wiele bardziej na przemianie naszego charakteru i umysłu, by stawić nas doskonałymi w Jezusie Chrystusie, niż na samych szybkich i spektakularnych efektach. Szuka owocu sprawiedliwości w każdym z nas i w każdym dziele budowania Bożego Królestwa tutaj na ziemi. Ale nade wszystko szuka trwałego owocu Ducha Świętego w nas. Obok miłości, pokoju i radości szuka też, niemodnych już dzisiaj nawet w wielu kościołach: cierpliwości, łagodności, okazywania sobie nawzajem szacunku i wierności, także w stosunku do otrzymanej od Niego wizji.